Wikipedia i okolice
poniedziałek, 12 stycznia 2009
Ławeczki

Jakiś czas temu w lesie w pobliżu kampusu UMK w Toruniu (o tu) stanęło klika solidnych drewnianych ławek. Na każdej z nich znajdowała się tabliczka z napisem: "Tę ławeczkę ufundowała mieszkanka ulicy Gagarina, mając nadzieję, że inni pójdą w jej ślady" (cytat z pamięci, więc mogłem coś przekręcić). Tabliczki były metalowe, więc błyskawicznie zostały ukradzione, ławki stoją, choć nieco zdezolowane, a fundatorka (starsza pani, która lubiła spacerować po lesie, a że zdrowie odmawiało jej posłuszeństwa, to w trakcie spaceru chciała czasem usiąść) kilka dni temu zmarła. Nazywała się Elżbieta Zawacka... 

 

***

I mam tylko nadzieję, że zanim ktoś wpadnie na pomysł wystawienia jej pomnika albo powieszenia marmurowej tablicy, pomyśli o odnowieniu ławek...   

 

niedziela, 31 sierpnia 2008
Blog Day?

Podobno 31 sierpnia przypada Dzień Bloga, w którym każdy bloger powinien wymienić pięc czytywanych przez siebie blogów. Co prawda ze mnie bloger jak... (niedomówienie takie), poprzedni wpis miał tu miejsce ponad trzy miesiące temu. Od tego czasu RL pochłonął mnie na tyle, że nie tylko nie piszę, ale i niewiele czytam. Początkowo sądziłem, że pięciu regularnie czytywanych blogów nie znajdę, wystarczyło jednak przejrzenie zaprenumerowane kanałów rss, żeby przekonać  się, że jest ich nawet więcej.

  1. Wawrzyniec Prusky - autor bloga jest w wieku zblizonym do mojego, stąd niektóre doświadczenia pokoleniowe, o których wspomina, były też moim udziałem. Poczucie humoru też do mnie trafia. Kiedy blog został opublikowany w formie książkowej uznałem, że autor się uencyklopedycznił, na tyle, że warto go w wikipedii opisać. Artykuł Wawrzyniec Prusky był chyba jedynym utworzonym przeze mnie hasłem, nad którego usunięciem głosowano. Ale ostatecznie się wybronił.
  2. Pokój Nauczycielski - prowadzony przez Pana od Matematyki blog trochę w stylu "humoru z zeszytów szkolnych", zbierający śmieszne, żenujące, a czasem szokujące wypowiedzi uczniów i nauczycieli i róznego rodzaju odniesienia do tematyki oświatowej w mediach. Ponieważ (przez chwilę) byłem Panem od chemii (i od matematyki czasem też) został mi pewien sentyment. A czytając chce się powiedzieć "I śmieszno, i straszno"...
  3. Powieść Rozbujnicza  - blog od jakiegoś czasu praktycznie martwy, a szkoda. Autor "na oko" zdecydowanie młodszy od poprzedników i być może z tego wynikają pewne niespodzianki ortograficzno-stylistyczne. Czasem to zapewne zamierzony efekt, ale chyba nie zawsze. Ale pomysły do pozazdroszczenia
  4. jakies przepisywanie z prasy wszelakiej - blog wikipedystki, aczkolwiek zazwyczaj nie dotyczący wikipedii. Tonem pasującym do lekiej konwersacji o, powiedzmy, pogodzie, Zielka zahacza o tematy intelektualnie niebłahe, a sporej erudycji i oczytania wymagające.
  5. Planeta Wikipedii oraz Planeta Wikimedia - jednak czytanych przeze mnie blogów jest więcej, niż pięć. Dlatego na koniec dwa częściowo pokrywające się blogi zbiorcze, grupujące notki autorstwa wikipedystów oraz osób tematy okołowikipedyczne poruszających. Blogi te są bardzo zróżnicowane: od takich, które wydają się uzupełniać tablicę ogłoszeń wikipedii, poprzez szerokie omówienia wydarzeń i problemów wikipedii, widzianych z róznych wikipoglądów (zza których czasem wyłaniają się bardzo zróżnicowane światopoglądy wikipedystów), aż po blog, jak sama nazwa wskazuje, WikiKrytyka.  

 Wychodzi na to, że blogi, które czytam regularnie mają charakter głównie rozrywkowy. Cóż, jeśli szukam tekstów na bardziej ważkie tematy, to szukam gdzie indziej (i też nierzadko trafiam na blogi) .

wtorek, 13 maja 2008
Trochę samokrytyki
Ostatnio zgłosiłem kandydaturę pewnego wikipedysty na administratora. Uznałem, że osoba, która bardzo aktywnie działa w biogramach polityków, powinna mieć możliwość zabezpieczania stron oraz edytowania artykułów już zabezpieczonych. Kandydat uzyskał 78,8% głosów poparcia, o braku wymaganych 80% przesądził jeden głos sprzeciwu za dużo. Taki przebieg głosowania musi budzić zainteresowanie zwolenników rożnego rodzaju teorii spiskowych, w które to teorie nie wierzę (tak w tym, jak i w prawie każdym innym przypadku). Postanowiłem jednak przyjrzeć się argumentacji osób zgłaszających sprzeciwy wobec kandydatury i zastanowić się w tym kontekście nad swoją działalnością. Najczęściej zgłaszanym argumentem był brak zaufania: argument o tyle rozsądny, że podstawą działań administratora musi być właśnie mandat zaufania społeczności. Niestety z argumentem tym trudno jest polemizować. Pozostałe motywacje głosów były następujące:

  • „Mimo zwracania uwagi przez różne osoby woli dyskutować z zasadami/zaleceniami niż się do nich stosować”. Jest wiele zaleceń i trochę zasad, do których się nie stosuję. Jeśli chodzi o zasady, to najczęściej ignoruję zasadę WP:WER. Chociażby artykuły: Suchary (pieczywo) oraz Wisielec (gra), utworzone na podstawie wersji angielskich i niemieckich, pozbawione są jakichkolwiek niezależnych źródeł, i (przy literalnym przestrzeganiu tej zasady) powinny być usunięte. Ba, próbowałem (o zgrozo!) wszcząć dyskusję na temat innego sformułowania tej zasady, ale niestety (na szczęście?) gdzieś się rozmyła. Zaleceń jest tyle, że prawdopodobnie nawet nie znam wszystkich, których nie przestrzegam. Na pewno nie stosuję się do zaleceń dotyczących formatowania przypisów. Nigdy nie stosowałem (i nie mam zamiaru tego zmieniać) szablonów typu {{cytuj książkę}} i {{cytuj stronę}}, które są dla mnie nieintuicyjne, i, z tego względu, niewygodne.
  • „Usuwanie uźródłowionych treści tego typu bez próby naprawy, a choćby informacji(!), jest poważnym zubażaniem Wikipedii, a w takich przypadkach dodatkowo może wzbudzać oskarżenia o forsowanie swojego POV”.  Nagminnie usuwałem różnego rodzaju treści (często uźródłowione), stosując rewert admiński (który nie informuje o charakterze usuniętych zmian)
  • „… upartość w dyskutowaniu, co nie jest dobrą cechą administratora (który czasami musi być do bólu uprzejmy i zarówno IPkom jak i doświadczonym użytkownikom odpowiadać uprzejmie, nie pokazując ostrych kolców ani swego rodzaju odporności na dyskusję)…”   Na temat mojego uporu oraz odporności na dyskusję powinny się wypowiedzieć bliskie mi osoby (ale gdyby ktoś chciał zadać to pytanie, musi być gotowy na wielogodzinny wykład ilustrowany wieloma przykładami i porównaniami wymagającymi głebokiej wiedzy zoologicznej). Na ból wynikający z nadmiaru mojej uprzejmości nikt się jak dotąd nie skarżył (rzekłbym, że wprost przeciwnie).
  • „… portret psychologiczny kandydata”…różny od „…wizji idealnego administratora (cierpliwy cyborg bez emocji innych niż zaprogramowana uprzejmość, wolny od delecjonistycznych popędów).”  No, nie. Też nie. Zdecydowanie nie.
  • „Niedostateczna koncyliacyjność, problemy z rozstaniem się z własnym zdaniem.” NIGDY nie rozstaję się z własnym zdaniem (patrz dwa punkty wyżej). Czasem zachowuję je dla siebie lub nie wprowadzam w życie wynikających z niego wniosków, ale na pewno się z nim nie rozstaję.
  • „…czy aby trochę nie za wcześnie na guziki”. W chwili, gdy kandydowałem na administratora (niemal równo dwa lata temu) miałem konto na wikipedii od siedmiu miesięcy, a na liczniku 2222 edycje (głosowanie zakończyło się wynikiem 43:0:0). Kandydat, o którym mowa aktywny jest od ponad dziesięciu miesięcy (konto ma dwa lata), a liczba edycji znacznie przekracza 17000.

Równocześnie trwało drugie PUA, zakończone uzyskaniem uprawnień: wśród głosów, które tam padły, zwróciłem uwagę na kilka:
  • „…admiństwo nie polega na pisaniu artykułów, raczej odciąga od tego czasowo…”
  • “…adminship is not a big deal, czy jakoś tak ;)”
  • „…nie oczekuję setek skasowanych artykułów czy blokad…”
  • „…absolutne zaufanie, wynikające z trudnych dla przecenienia zasług w ogóle dla ruchu Wikimediów w Polsce”
  • „długo jest już na Wiki.”
  • „// Åååå... :)”
  • „Rola admina wcale nie ogranicza się do siedzenia na OZ czy blokowania wandali. To robi już naprawdę dużo osób.”
  • „…miły byłby jakiś symbol tego, że większość społeczeństwa Wikipedii docenia wkład i pracę danej osoby. Nie chodzi o "guziczki" ale w jaki sposób można w praktyczny sposób pokazać, że komuś się ufa i dziękuje za pracę?”


Przejrzenie powyższych argumentów i skonfrontowanie ich z własną działalnością musi jednoznacznie prowadzić do wniosku, że wymagań stawianych obecnie kandydatom na administratorów nie spełniam. Z tego względu zdecydowałem się zrezygnować z nienależnych mi uprawnień.

***

Głównym powodem rezygnacji z uprawnień jest czas, a właściwie jego brak. Moja wikiaktywność ostatnio znacznie spadła, a w najbliższym czasie prawdopodobnie spadnie jeszcze bardziej. Oprócz tego po dwóch latach zajmowania się sprzątaniem, warto od tego odpocząć i popatrzeć na wikiświat z punktu widzenia uzytkownika bez dodatkowych guzików. Ale to, o czym napisałem powyżej było impulsem, który zdecydowanie wpłynął na podjęcie decyzji

 

sobota, 26 kwietnia 2008
Panel z przeszkodami

W ramach 8. Toruńskiego Festiwalu Nauki i Sztuki odbyła się dyskusja panelowa zatytułowana "Wikipedia od kuchni". Miałem okazję, wraz z Encym i Lornem wziąć w niej udział. Frekwencja (biorąc pod uwagę konkurencję ze strony innych imprez festiwalowych) dopisała. Audytorium było nastawione zdecydowanie pozytywnie, nie padły żadne pytania wskazujące na zdecydowaną niechęć do idei Wikipedii (a może szkoda, że nie padły?). Tematyka standardowa, ale dosyć ciekawa: porównanie Wikipedii i Encyclopaedii Britannica, sprawa Batuty, sprawa Essjaya i kilka innych. Ency realizował misję ( ;-) ), zręcznie wplatając do swoich wypowiedzi nawiązania do podstawowych zasad Wikipedii (weryfikowalności, neutralnego punktu widzenia etc.). Nie mnie oceniać, jak to wyszło (choć wydaje się, że nieźle). 

Oczywiście zdarzyła nam się wpadka: końcowym punktem panelu miał być krótki pokaz edytowania Wikipedii, celem sformułowania przesłania „Zobaczcie, jakie to łatwe!”. Lorn wszedł na stronę z artykułem o uczelni, na której gościliśmy. Z sali padło stwierdzenie, że zmienił się rektor. W dobrej wierze zaproponowałem dodanie rektora-elekta do infoboksu... i porażka (mimo kilku prób). Dopiero w domu zorientowałem się, że infobox nastawiony jest na wprowadzenie jednego parametru, do którego tworzy automatyczny link i próba wprowadzenia dwóch nazwisk (rozdzielonych czymkolwiek) była z góry skazana na niepowodzenie. Popsułem więc infobox i teraz działa prawidłowo.
Moja niechęć do wszelkiego rodzaju fajerwerków technicznych (szablony!) zdecydowanie wzrosła, mam tylko nadzieję, że obserwowanie naszej żenującej walki z oporem wikimaterii nie zniechęciło żadnych potencjalnych wikipedystów.
Pewnym zaskoczeniem była dla mnie grupka (wczesno)nastoletniej młodzieży, która po imprezie zgłosiła się po podpisy jako wymagane przez szkołę potwierdzenia uczestniczenia w festiwalu. Zawsze byłem przeciwnikiem tego typu przymusu..., ale może to i dobry pomysł. Zwłaszcza, że zapewniali, że przyszli z własnej woli, dlatego, że to ciekawe, a te podpisy, to tak przy okazji.

Był to już (dopiero?) drugi oficjalny przejaw współpracy WMiI UMK z wikipedystami  (pierwszy był wykład Ency'ego), a przeczucie podpowiada mi, że nie ostatni...

sobota, 15 marca 2008
Po częstochowsku...

Inspiracja była tu...

*** 

Gdzie jest Banie, a gdzie Pranie?

Ile jest w Przyłubiu torów? 

Skąd brać takie informacje i gdzie szukać ich autorów?

Kto grał w "Modzie", a kto w "Wodzie"?

Kto Naruto spisał dzieje?

Czy jakaś encyklopedia wątpliwości me rozwieje? 

Kim jest Sziksa, a czym wiksa?

Co pokemon ma na głowie?

Tylko jedna strona w sieci na pytania te odpowie.

Na niej ludzie jacyś dziwni, zamiast patrzeć na Jin-Kwona

Piszą swoje artykuły - napisali pół miliona

przystankachposłachstworkach,

o wesołych  (też) aktorkach...

Kim ci ludzie są, zapytasz:

Czy masoni, czy cykliści?

Znacznie gorzej (na to powiem), 

to są wikipedyści... 

 

 

piątek, 29 lutego 2008
Spojrzenie z boku na "Wikipedię od środka"

Właśnie wysłuchałem wykładu zatytułowanego "www = Wikipedia od środka, czyli wytrzymałość + weryfikowalna wiedza" wygłoszonego przez dr Janusza Dorożyńskiego, a zorganizowanego przez Polskie Towarzystwo Informatyczne.

Wrodzona złośliwość nie pozwala mi nie wspomnieć o kilku lapsusach, choćby nazwaniu przestrzeni głównej  stroną główną (wiem, przejęzyczenie), czy nieco odbiegających od prawdy charakterystyk problemowych użytkowników (mniejsza z tym, o kogo chodziło, ale druga z wymienionych osób odeszła sama, a nie została zablokowana, a trzecia jednak miała pewien znaczący wkład merytoryczny), a artykuł o Henryku Batucie w Wyborczej pojawił się 9 lutego 2006, czyli już po usunięciu artykułu (4 lutego). 

Oczywiście były to drobiazgi nie pomniejszające wartości wykładu jako całości. Mimo, że Ency zaledwie zasygnalizował wiele okołowikipedycznych tematów, to i tak znacznie przekroczył przewidziany czas wykładu. Muszę przyznać, że byłem zaskoczony, że aż tyle można o Wikipedii mówić.

Dla mnie, jako dla osoby nieco obeznanej z tematyką, najciekawszą jego częścią były pytania słuchaczy, dające do myślenia na temat odbioru Wikipedii przez naukowców. Pytania te zaczynały się słowami: "Kiedy moi studenci przedstawiają na seminariach materiały oparte na Wikipedii, to..." i tu następowała seria zarzutów o naruszanie praw autorskiech, błędy merytoryczne, weryfikowalność, wtórność wiedzy, brak kompetentnych recenzentów itp. Część zarzutów wynikała z pobieżnej znajomości charakteru Wikipedii, a część z uznania pewnych patologii (niestety częstych, jak naruszanie praw autorskich) za regułę. 

Ale muszę przyznać, że inicjatywa polegająca na kierowaniu informacji o Wikipedii do konkretnego "targetu" jest krokiem w dobrym kierunku (czego nie można IMHO powiedzieć o usilnym poszukiwaniu możliwości zwiększenia liczby edytorów bez względu na ich kompetencje). Wydaje mi się, że powiedzieć Śmiało edytuj, to nieco za mało, nastepnym krokiem powinno być pokazanie jak to robić, czyli zorganizowanie warsztatów na żywym organizmie. Obawiam się bowiem, że osobom kompletnie niezorientowanym w mechanizmach wiki wiedza teoretyczna niewiele pomoże. Odniosłem wrażenie, że zwłaszcza omówienie zasady neutralnego punktu widzenia  bez konkretnego przykładu, zabrzmiało raczej mgliście i tajemniczo (a może to tak miało być ;-)). 

A na koniec dwie uwagi bardziej osobiste:

 

  • Pozytywna: muszę przyznać, że cieszę się, że nie jestem osamotniony w stosunku do medalowych artykułów
  • Pozytywna inaczej: Ency w ramach wykładu wymienił wiele środków komunikacji wikipedystów, ale do poinformowania o swoim wystąpieniu żadnego z nich nie użył (albo użył na tyle mało skutecznie, że nie zauważyłem).
czwartek, 07 lutego 2008
Strona Główna okiem socjopaty

Rozpoczęła się dyskusja na temat zmiany wyglądu strony głównej polskojęzycznej Wikipedii. Dyskusja początkowo toczyła się na liście dyskusyjnej Wikirobota, założonej przez i dla reformatorów zastanawiających się co, i jak w Wikipedii ulepszyć. Po obejrzeniu projektu nowego wyglądu strony głównej, podobno  opracowanego w wyniku wielomiesięcznej dyskusji, odniosłem wrażenie, że mottem przyświecającym działaniom reformatorów jest jedna z piosenek Wojciecha Młynarskiego... (mniejsza o tytuł).

Wydaje mi się, że dyskusja o wyglądzie strony głównej powinna byc końcowym etapem dyskusji o tym, co powinno się na niej znaleźć. A co powinno? IMHO:

 

  • Informacja, że na Wikipedii cały czas powstają nowe artykuły, na różne, często pozornie nieencyklopedyczne, tematy. Taka funkcję moze pełnić (i zdaniem wielu osób pełni) Szablon:Czy wiesz. W dyskusji wokół nowego projektu SG, często pojawia się stwierdzenie, że jest on najlepszą wizytówką Wikipedii
  • Podpowiedź, że na Wikipedii mozna uzyskać informacje na tematy obecne w mediach ze względu swojej aktualności (Szablon:Wiadomości) lub odniesień historycznych (Szablon:Rocznice, takie jak dzisiejsze)
  • Linki do artykułów wyjątkowo dopracowanych i rozbudowanych. Muszę przyznać, że obecna formuła artykułów na medal mnie osobiście nie przekonuje. Może wynika to z faktu, że jeszcze kilka miesięcy temu połączenie uzywanego przeze mnie wówczas komputera, z szybkością łącza oferowanego przez mojego dostawcę internetu, powodowało, że otwarcie (o edycji nie wspominając) artykułu o objętości powyżej kilkunastu kB, znajdowało się poza granicą moich mozliwości technicznych. Uraz polegający na tym, że za optymalne uważam artykuły zawierające od 2 do 5 kB, pozostał mi do tej pory i do rozbudowanych kobył pretendujących do medali nie zaglądam. Ale, że zdaję sobie sprawę, że moja opinia jest odosobniona, to ich obecność na SG akceptuję, chyba, że...  medal uzyska wyjątkowy merytoryczny i/lub stylistyczny gniot (co się czasem zdarza). 
  • Grafiki o wyjątkowo wysokiej wartości merytoryczno-estetycznej... do medalowych grafik mam stosunek podobny jak do medalowych artykułów, a że Opera ma fajną opcję ukrywającą wszystkie obrazki, to nie będę się na ten temat wypowiadał...

Wszystkie wymienione elementy na stronie głównej się znajdują, jednak reformatorzy doszli do wniosku, iz strona ta jest "dysfunkcjonalna" (trudne słowo, nie będę próbował go w tym kontekście zrozumieć), nie przyciąga nowych użytkowników i nie zachęca ich do edytowania. Osobiście mam wrażenie (nie poparte statystykami), że nowi uzytkownicy trafiaja do wikipedii dzięki wynikom wyszukiwania w Google bezpośrednio do konkretnych artykułów. Zachęcenie ich do edycji powinno polegać na ułatwieniu im życia poprzez uproszczenie wiki-składni, rezygnację z rozbudowanych szablonów etc...

Tymczosem zwiększenie funkcjonalności strony głównej ma polegać na umieszczeniu na niej wielkich, kolorowych ikonek wikipedyjnych portali. Nie wiem, czy to z mojej strony indywidualizm, czy też socjopatia, ale do wikiportali, jak i wikiprojektów odczuwam irracjonalna niechęć. O niektórych wyczynach uczestników Wikiprojektów pisałem tutaj. Co do Portali... ostatnio zrzymałem się w Kawiarence, że wg strony Aktualności sportowe w grudniu odbyło się losowanie jednej imprezy piłkarskiej i zdarzył się wypadek na torze F1, zaś jedyną styczniową imprezą sportową był mecz krykietowy. Portal:Sport okazał się jeszcze lepszy. Tu ostatnimi godnymi uwagi wydarzeniami sportowymi były mistrzostwo świata Adama Małysza (sprzed roku) oraz czerwcowy mecz o mistrzostwo polski w rugby...

Oczywiście czepiać mozna się większości portali i projektów (choć są chlubne, działające wyjątki jak regularnie aktualizowany Portal:Chemia ), ale pozwolę sobie poprzestac na stwierdzeniu, że nie widzę przełożenia eksponowania portali na przyciągnięcie nowych uzytkowników.

To samo mozna powiedzieć o siostrzanych projektach Wikimedia. Sens istnienia niektórych z nich pewnie na zawsze pozostanie dla mnie tajemnicą, podobnie jak celowość zachęcania do udziału w ich tworzeniu na SG Wikipedii. 

Rozpisałem się, a właściwie chciałem napisać krótko: poprawiać należy to, co jest zepsute. A nowi wartościowi (bo chyba zależy nam na przyciągnięciu wartościowych redaktorów, a nie tych, którzy mylą encyklopedię z blogiem) użytkownicy pojawią się wówczas, kiedy zobaczą, że Wikipedia już zawiera istotną treść, którą warto rozwijać. Jedynym sensownym działaniem w tym kierunku jest pisanie i rozwijanie artykułów, a nie tworzenie projektów, portali i reformowanie kolorystyki! 

 

 

 

niedziela, 03 lutego 2008
Tylko nie mów mi, że nienawidzisz...

Mój zacny kolega, WarX, walczy (tu, tu i tu tutaj też) z nadmiernym (jego zdaniem) delecjonizmem, wyrażającym się w usuwaniu artykułów na podstawie ustalonych kryteriów encyklopedyczności dla poszczególnych grup artykułów. Zdaniem WarXa w Wikipedii powinien znaleźć się każde hasło, na którego temat ktoś chce napisać artykuł, a ograniczanie tego kryteriami jest zubażaniem  treści encyklopedii i utrudnianiem dostepu do wiedzy. 

Nie mogę się zgodzić z jego tezą, że zjawisko to dotyczy jedynie polskojęzycznej Wikipedii. W Wikipedii anglojęzycznej znajduje się strona Notability (istotność, ważność) z linkami do 27 innych wersji językowych. Nie jestem na tyle zdeterminowany, aby sprawdzać jak restrykcyjne są te kryteria, ani na ile są respektowane (w wielu przypadkach bariera językowa nie pozwala mi tego zrobić).

Muszę jednak, przyznać, że podobają mi się kryteria encyklopedyczności dla biogramów sformułowane w en wiki. Podstawowe kryterium wymaga, aby opisywana osoba była przedmiotem publikacji w rzetelnym źródle wtórnym, niezależnym od opisywanej osoby. Innymi słowy nie wystarczy, że ktoś napisze książkę/nagra płytę/rozbierze się w telewizji i wspomni o tym na swoim blogu, ale do osiagnięcia poziomu encyklopedyczności potrzebna jest recenzja niezależnego krytyka.

Oczywiście może pojawić się pytanie po co te kryteria i komu przeszkadza, że ktoś opisze swojego sąsiada, czy kolegę z klasy. Ano, może przeszkadzać... osobie opisanej   w artykule, która do momentu stania się osobą publiczną ma prawo do decydowania jakie dane na jej temat, gdzie i komu są udostepniane.

W piłke nożną gra się zarówno na Camp Nou i na podwórku przed moim blokiem. Jednak, o ile encyklopedyczności osób grających na tym pierwszym stadionie nikt nie kwestionuje, to jeśli opisałbym dzieciaki biegające na boisku szkolnym, to mógłbym spodziewać się wizyty sąsiada pytającego (osobiście lub przez adwokata), co ja sobie myslę... Oczywiście pomiędzy tymi dwoma skrajnymi przypadkami rozciąga się szerokie spektrum rozgrywek amatorskich , półzawodowych i profesjonalnych. Ustalając kryteria encyklopedyczności klubów piłkarskich wyznaczono w nim granicę na poziomie III ligi. Czy słusznie? Nie jestem przekonany. Moim zdaniem lepszy od sztywnych kryteriów jest po prostu zdrowy rozsądek, bo co zrobić z amatorskim zespołem, który weźmie udział w branżowych mistrzostwach świata?

Nie mogę się jednak zgodzić ze stwierdzeniem WarXa, że wprowadzenie kryteriów ogranicza wiedzę. Informację o 16-ligowym klubie piłkarskim z przysłowiowej Pipidówki mozna umieścić w artykule o danej Pipidówce i wiedza bynajmniej nie umyka. Z taką sytuacją mamy, jak sadzę, ze wspomnianymi przez niego artykułami o tematyce harrypotterowej. Nie znam szczegów, ale z tego, co widzę, osoby zajmujące się tą tematyką podjęły się posklejania artykułów zawierających nierzadko więcej znaków (choć nie treści) niż poświęciła danej postaci pani Rowling, w artykuły zbiorcze. Spowoduje to, że polskojęzyczna Wikipedia będzi miała mniej artykułów, za to (mam nadzieję) nieco lepszych. Zubażania w wiedzę nie zauważyłem.

A tak z innej beczki, może to nieistotne, wobec pokemonów i remiz strażackich, ale z okazji trzeciej edycji Dnia Nowego Artykułu opisałem czwórkę laureatów Pokojowej Nagrody Nobla, dzięki czemu w polskiej Wikipedii wszyscy nobliści mają swoje (lepsze lub gorsze artykuły) artykuły.  Teraz pozostaje tylko (sic!) rozwijać te gorsze...

 

piątek, 18 stycznia 2008
Naukowe jajko, czy przemysłowa kura?

Pisząc w Wikipedii artykuły o noblistach, zwróciłem uwagę na jeden element powtarzający się w wielu zyciorysach:

 

  • Arthur Leonard Schawlow, po uzyskaniu doktoratu i stażu podoktorskim przez dziesięć lat pracował w Bell Labs, laboratorium badawczo-wdrożeniowym koncernu AT&T
  • Karl Alexander Müller uzyskał swój nadprzewodnik pracując w laboratorium badawczym IBM
  • Vladimir Prelog pierwsze sukcesy naukowe odnosił współpracując z jugosławiańską Plivą
  • Charles Pedersen, jeden z nielicznych noblistów w dziedzinach ścisłych nie uzyskał stopnia doktora, być może dlatego, że nie był związany z żadną uczelnią, ale przez 42 lata pracował w laboratorium firmy DuPont.
  • George A. Olah uzyskiwał karbokationy, pracując w laboratorium Dow Chemical Company...
Ta lista na pewno mogłaby być dłuższa, a ponieważ przykłady dobrałem na chybił trafił, na pewno nie jest reprezentatywna, ale pewne wnioski można z niej wysnuć. Choć może zamiast wyciągania wniosków lepiej byłoby zadać pytanie, czy uczeni osiągali sukcesy dzięki pracy w laboratoriach bogatych firm, które było stać na realizację ich fanaberii, czy też może to firmy osiągały sukcesy dzięki temu, że inwestowały w laboratoria i zatrudnionych w nich naukowców. Innymi słowy: jajko czy kura?
poniedziałek, 14 stycznia 2008
Czas odpocząć

Ostatnio coraz częściej miewałem wrażenie, że projekt pt. Wikipedia obrał kurs, z którym nie jest mi po drodze. 

Jedną sprawą jest obniżenie jakości artykułów. Uświadomiłem to sobie dzięki porównaniu głosowań nad encyklopedycznością aktorów, których dorobek składał się z jednej roli w serialu. Rok temu taki aktor został jednogłośnie usunięty po 24h. Teraz w podobnym głosowaniu mój głos za usunięciem jest jednym z nielicznych, zderzających się z argumentami "Jedna rola w serialu, ale przecież to główna rola!". Jak na razie nikt informacji o głównej roli nie umieścił w "artykule" (złożonym z jednego zdania, a więc miejsce by się znalazło). I na tym polega problem: coraz więcej artykułów o poszczególnych odcinkach seriali, serialowych postaciach i osobach, stanowiących w praktyce element dekoracji telewizyjnych "Show" zostaje w Wikipedii, bo "ludzi to interesuje", "miliony ludzi to ogląda" itp. Może racja, ale fajnie byłoby, gdyby ktoś, kto zażarcie broni obecności każdego odcinek "Świata według Kiepskich", choc trochę nad tymi odcinkami popracował. W tej chwili te "niszowe artykuły stanowią" koszmar gramatyczno-stylistyczno-interpunkcyjny. Przykład? Prosze bardzo (losowy): 

"Stary Kiepski rozmawia z synem o nauce. Ktoś puka do drzwi, ale nie wchodzi. Postanawia sam otworzyć to Faraon dawny kumpel Ferdka z podstawówki jest bardzo osłabiony ponieważ dopadał go "Belfegor", (i wlał mu butelkę atramentu do ust)mdleje, Kiepscy wzywają lekarza. Zabierają go do szpitala. Walduś z ojcem rozmawiaj o Plastusiu. Ferdek zastanawia się nad tym dlaczego Faraon przyniósł mu piórnik, więc to na niego kolej Faraon miał numer 12, a Ferdek 13). W nocy Ferdek ma koszmar, śni mu się "Belfegor", na szczęście budzi go żona. Żali się Kiepskiej, opowiada jej jak to w III klasie podstawówki, "Belfegor" każe mu pokazać co ma w ręce ten miał Plastusia, nauczyciel wyzywa go od deb*** i stawia pałę (i rozgniata misia na czole). " 

Powyższy tekst funkcjonuje w naszej Encyklopedii od pół roku. Niestety, jako osoba o niskich kompetencjach w tej tematyce nie jestem w stanie go poprawić. Na usunięcie tego cuda zasady i  wyniki głosowań nie pozwalają...

Kroplą, która przelała czarę było jednak to. Nie mam wątpliwości, co do dobrych intencji i szczytnego celu, który przyświecał WarXowi, ale jednak... Od wezwania "Kup na allegro płytę Helionu i wspomóż WOŚP" jest tylko krok do "Kupując podpaski ze słoneczkiem wspomagasz dzieci z domów dziecka" i "Kupuj nasz keczup, bo jest najsmaczniejszy". Cóż, jeśli będę chciał uczestniczyć w projekcie zamieszczającym reklamy, to sobie jakiś znajdę... 

Z tego względu skorzystałem z dobrej rady udzielonej na IRC-u: "Jak Ci się nie podoba, to po prawej stronie masz guzik wyloguj". Jakiś czas odpoczynku dobrze mi zrobi, pozwoli przypomnieć, że istnieje internet poza Wikipedią oraz Real World poza internetem. Wikipedia będzie funkcjonować beze mnie, a ja będę mógł się przekonać, czy potrafię funkcjonować bez jej edytowania. Może znajdę coś innego..., a może nie wytrzymam i wrócę. Czas pokaże.

 
1 , 2 , 3